NAPISZ DO NAS

Snapchat, TikTok, LinkedIn – co nowego dzwoni w socialowym kościele? (MFiles #3)

Ding Dong! To dzwonnik z Notre Dame bije w dzwon! Żartuję. To ja. SocialMediaGhost z nowiutkimi ploteczkami z socialowego świata. W którym kościele dzwoni tym razem? W tym najstarszym! To zakurzony Snapchat wraca do łask. Ale wait! Gdzieś dalej też słychać dzwon. To LinkedIn próbuje być trendy, a TikTok ogłasza światu kolejne nowości. To co, wchodzisz w zwariowany świat socialowych zmian?

Snapchat i YouTube, czyli staruszkowie łączą się!

Kiedyś konto na Snapchacie to było coś. Pamiętasz ten fejm? Ten dreszczyk emocji podczas wysyłania pierwszych zdjęć? Jedno spojrzenie i pufff fotka znikała. Tak tak, mi też zakręciła się w oczku sentymentalna łezka. Ale! Jeśli myślisz, że ta apka została pogrzebana na przykościelnym cmentarzysku, to się grubo mylisz. Delikatnie zakurzony Snapchat wychodzi ze swojego ukrycia i łączy swoje siły ze staruszkiem o imieniu YouTube. Zaskoczony? Pfff, zaskoczony to dopiero będziesz! Na czym polega ta współpraca? Otóż, wysyłając snapa, możesz bezpośrednio osadzić film z YouTube. Badum. Tsss.

Jak to ma wyglądać?

Wysyłasz fotkę z linkiem -> klikasz link -> okienko z filmikiem z YouTube’a otwiera się w tym samym miejscu.

À propos gifów! Tu TikTok bije w dzwon i to bynajmniej nie na trwogę.

Gifowe tańce wygibańce na TikToku – o co kaman?

Zauważyłeś, że za każdym przy MFiles są nowiuśkie niczym świeże bułeczki zmiany na TikToku? Cóż, twórcy platformy nie spoczywają na laurach. Go go go! Przechodząc do meritum sprawy, otóż TikTok współpracuje z platformą Giphy. Nic Ci to nie mówi? W głowie pustki, a co powiesz na gify? Brzmi znajomo? Ha! To teraz usiądź wygodnie, bo ta wiadomość wbije Cię w fotel.

A więc…

W tiktokowych filmach możesz wklejać gify! Genialne, co nie? Zabawniej. Kreatywniej. Śmieszniej. Ale stop! Mam nadzieję, że nie kontemplujesz już jakich gifów użyjesz w Twoim nowym filmiku. Zepsuję Twoje plany, bowiem ta funkcja dostępna jest tylko w nielicznych krajach.

Aleee… Ciii. Szepnę Ci sekret.

W najbliższych tygodniach wszyscy mamy się na to załapać! Juhu! Wiwat! Łzy radości! Socialowe dzwony rozgłaszają dobre wieści aż po krańce internetu. 

Dobra dobra, koniec tego szaleństwa. Czas na biznes. O czym mowa? LinkedIn!

Nowoczesny biznes jeszcze nigdy nie był tak łatwy jak na LinkedInie

Platformy rozrywkowe jedna za drugą wprowadzają ciągle zmiany, aby przyciągnąć uwagę użytkowników. LinkedIn dotychczas bacznie przyglądał się tym poczynaniom. Teraz portal również postanowił zaskoczyć. I choć LinkedIn rzadko wprowadza zmiany, to jak już je robi, to z pompą! 

Bum! Odezwał się dzwon! 

Jesteś fanatykiem-statystykiem? Będziesz w siódmym niebie! Twórcy platformy wprowadzili nowe narzędzia do analizy. Cyk! Analityczne serce zaczyna mocniej bić. Poziom endorfin rośnie. Kamienne gargulce szepczą –  węszyć możesz nie tylko po statystykach, ale także w tzw. creator analytics. To tu znajdziesz informacje o sukcesie Twojego profilu. Miód malina. Serce Twojej biznesowej Esmeraldy dostajesz jak na tacy.

To nie koniec niespodzianek. Jesteś gotowy na kolejną nowość? Trzymaj się mocno!

Z pewnością wiesz, że możesz wstawiać profilowe filmiki. Ta funkcja została rozszerzona. LinkedIn sam zaproponuje Ci temat kolejnych nagrań. Czyż to nie jest genialne? Już nie musisz sam zaprzątać sobie głowy, o czym nagrać kolejne wideo, platforma zrobi to za Ciebie. Aby każdy wiedział, że postujesz nie tylko suche posty informacyjne, ale także kreatywne filmiki, LinkedIn doceni to wizualnie. Jak? Twój profil otrzyma pierścień wokół zdjęcia profilowego. Te będzie widoczne zarówno w wyszukiwarce, jak i w feedzie. Genialne.

Pamiętasz jak wcześniej pisałam, że LinkedIn rzadko wprowadza zmiany, ale jak już je robi to z przytupem? Nie były to puste słowa. Mam jeszcze dwie nowości w garści!

A więc.

Dzyn dzyn! Zabił krakowski dzwon Zygmunta!! No może nie do końca ten dzwon, ale za to LinkedInowski dzwon rozbrzmiewa w biznesowym świecie. Teraz możesz aktywować tzw. dzwonek subskrypcji. Na czym to polega? Gdy konto, które subskrybujesz coś udostępni, magiczny dzwonek natychmiast Cię o tym powiadomi. Będziesz miał własnego lokaja na platformie.

I przechodząc już do ostatniej nowości.

Chcesz wypromować swój newsletter? Zrób to na LinkedInie. Ten umieścisz bez jakichkolwiek komplikacji na swoim profilu. Sztos? No sztos!

Większy zasięg odbiorców? Check.
Koniec moich wywodzin? Check.

I znowu bije dzwon. Pora znikać. Bajo! 

Twój SocialMediaGhost

Patrycja Urban

Patrycja Urban

Spis treści

Inne wpisy